przestałam też już dawno zwracać uwagę na uszczypliwe komentarze dotyczące mojego wyglądu..na przykład ostatnio przeprowadziłam ciekawą dość rozmowę z BLISKIM kolegą:
-zaczynasz mnie przerażać, co ty w ogóle ze sobą robisz??te kości niedługo przebiją ci ubrania!wcale nie wylądasz dobrze..
-akceptujesz to co widzisz lub tracisz to
i tak zakończyło się nasze bardzo krótkie spotkanie. zostawiłam go samego w ruinach (nasze miejsce na "posiedzenia"), kiedyś bym tego nie zrobiła, ale teraz jestem egoistką i troszczę się o swoją dupę i tyle, żegnaj ty cholerny terrorysto!
a no i znowu nie mogę spać, chodzę po domu, siedzę w oknie, oglądam seriale i skupiam się na problemach bohaterów, żeby zapomnieć o własnych i zwyczajnie nie dać się zwariować. powiem wam.. to pomaga. i zapomniałabym, jeszcze słucham jak w pokoju obok szlocha sobie w poduszkę moja MALUTKA siostra, bo przecież ta miłość jest taka niesprawiedliwa i dała jej popalić kolejny raz. wolę jednak udawać, że jestem głucha, szkoda moich magicznych nocnych godzin na te słowa pocieszenia.
ale już się nie rozpisuję, nie będę przynudzać, lecę sprawdzić co u was słychać <3
"Beautiful sadness is a myth. Sadness turns our features to clay, not porcelain."

























